Pierwsze Alone in the Dark, wydane w 1992 roku przez studio Infogrames, uznawane jest za jeden z fundamentów gatunku survival horror. To właśnie ta gra – jeszcze przed Resident Evil – pokazała, że strach w grach może wynikać z atmosfery, ograniczeń bohatera i poczucia bezradności, a nie tylko z potworów wyskakujących z cienia. Derceto Manor, kamera ustawiona pod filmowymi kątami i inspiracje twórczością H.P. Lovecrafta stworzyły coś zupełnie nowego jak na swoje czasy.
Remake Alone in the Dark z 2024 roku to próba wskrzeszenia tej legendy i przypomnienia, skąd tak naprawdę wywodzi się cały gatunek. Za nową wersję odpowiada studio Pieces Interactive, a wydawcą jest THQ Nordic – firma znana z przywracania do życia klasycznych marek. Co ważne, twórcy nie próbują zrobić z tej gry nowoczesnego blockbustera akcji, tylko świadomie sięgają po DNA oryginału.
Równie istotny jest sposób budowania strachu. Tak jak w pierwowzorze, gra stawia na powolną eksplorację, zagadki środowiskowe i ciągłe poczucie zagrożenia. Broni i amunicji nie ma w nadmiarze, a konfrontacje często są niewygodne i stresujące — dokładnie tak, jak w klasycznym Alone in the Dark, gdzie walka była raczej ostatecznością niż główną atrakcją.
Nowa odsłona to powrót do korzeni survival horroru, który bardziej stawia na klimat i narrację niż na czystą akcję. Akcja gry rozgrywa się w mrocznym Derceto Manor – miejscu, które od pierwszych minut budzi niepokój i skutecznie wciąga gracza w swoją tajemnicę.
Najmocniejszą stroną gry jest atmosfera. Twórcy świetnie operują światłem, dźwiękiem i ciszą – momentami wystarczy skrzypienie podłogi albo migające światło, żeby poczuć napięcie. Eksploracja posiadłości i odkrywanie kolejnych fragmentów historii daje prawdziwe poczucie obcowania z klasycznym horrorem psychologicznym.
Fabuła opowiadana jest z perspektywy dwóch grywalnych postaci, co pozwala spojrzeć na wydarzenia z różnych stron i zachęca do ponownego przejścia gry. Historia jest intrygująca, momentami niepokojąca i zdecydowanie wymaga od gracza uwagi – nie wszystko podane jest wprost.
Nie obyło się jednak bez wad. System walki bywa toporny, a sterowanie momentami potrafi irytować, szczególnie w starciach z większą liczbą przeciwników. Gra nie jest też bardzo długa, co dla części graczy może być minusem, zwłaszcza przy pełnej cenie.
Mimo tych niedociągnięć Alone in the Dark to udany hołd dla klasyki gatunku. To tytuł, który docenią przede wszystkim fani klimatycznych horrorów, powolnej eksploracji i mrocznych historii, a nie osoby szukające dynamicznej strzelanki.
