Recenzja Deadpool Samuraj – Unprofessional

Deadpool Samuraj, wbrew pozorom to nie jest komiks, lecz manga autorstwa Sanhiro Kasama, w której za rysunki odpowiada Hikaru Uesugi. W polsce wydany przez wydawnictwo Egmont, i to całkiem niedawno bo w Styczniu w postaci omnibusa, czyli kilka tomów zamkniętym w jednym.

Nasz pyskaty najemnik przenosi się do Japonii, wkurza złoli do granic możliwości, zbija piony z bohaterami z Marvela i nie tylko oraz łamie czwartą ścianę. Hell yeah klasyczny Deadpool.

Mega długo czekałam żeby zakupić wyżej wspomnianą mangę, niestety długo była w języku Angielskim aż nadszedł moment gdyEgmont wydał w końcu ją w polskiej wersji i to jeszcze w postaci omnibusa! Dwa tomy z trzech w jednym wydaniu. ( Tak są trzy tomy Deadpool Samuraj i zakładam że będzie ich więcej)

Miało być profesjonalnie, ale średnio pamiętam jak napisać zgrabną recenzję, dodatkowo używając tych jakiś wymyślnych słówek jak na eseju z języka polskiego, kiedy musisz zrozumieć pracę naukową i się do niej odnieść. Plus pewnie nikt by tego nie zrozumiał.
Ale wracając do tematu mangi, której to ma dotyczyć ta recenzja.

Po pierwsze jak mieliście kiedyś mangę w ręku można się domyślić, że trzeba czytać ją od drugiej strony, czyli od prawej do lewej a nie tak jak w przypadku komiksów oraz książek od lewej do prawej. To ważna różnica ale spoko jak się pomylicie to Deadpool wam to wyjaśni, więc spokojna głowa. 



Skoro to manga to nie spodziewajcie się koloru, jak to mangi mają w zwyczaju są czarno-białe. Jedyny kolor jaki znajdziecie w tym tomie to ten na obwolucie bo nawet okładka pod nią jest czarno-biała. 

Jest klasyczne przedstawienie bohatera, wprowadzenie do sytuacji – w tym przypadku co do licha Deadpool robi w kraju kwitnącej wiśni? I jak to on, na  każdym kroku nasz pyskol łamie czwartą ścianę i nabija się z Jumpa oraz schematów Shonenów. 

Typu niskiej rangi  złol by bohater mógł zabłysnąć już na pierwszych stronach i pada po kilku ciosach.  Kolejny by wprowadzić jakąś drugoplanową postać. W międzyczasie pojawiają się  bardziej znani bohaterowie z Marvela – Iron-man czy Kapitan Ameryka, którzy dostają nieco większe skrzypce w tej rozgrywce, niż pozostali bohaterowie.

Deadpool nabija się z postaci mniej popularnych dodanych do serii i puszcza oczko w stronę znanych produkcji z MCU, komiksów czy anime. Standardowo rzuca nazwiskami z naszego świata, ponieważ ma tę wiedzę że jest postacią z komiksów oraz że posiada filmy, bo jeśli nie wiecie to Deadpool ma aż trzy filmy. 
Mangę czyta się szybko i przyjemnie, mimo swojej objętości, no bo jest dość gruba. Takiej idealnej objętości na przejazd pociągiem z Kościana do Wrocławia (Takim Intercity, które lubi nabijać opóźnienia). Lepiej nie pijcie podczas czytania bo ze śmiechu się oplujecie.